Jubileusz 100- lecia Zbąszynka /2025/, skłania nas do sentymentalnego rozpamiętywania tego co było, co jest, ale i co będzie… Bo przecież,
„…Nasza przeszłość jest zawsze tylko teraźniejszością naszą” St Brzozowski
Ze Zbąszynkiem jestem związana od 1988 roku, kiedy to tutaj zamieszkaliśmy rodzinnie
z tytułu pracy męża- Kolejowa Służba Zdrowia, a ja, w związku z tym, nauczycielskie przeniesienie służbowe. Wraz z nami trójka małych dzieci.
Doskonale pamiętam mój pierwszy kontakt ze szkołą, budynek przy Placu Wolności – bardzo „dostojny i poważny” w odróżnieniu od tego przy ulicy Sportowej- świeżo pobudowany, nowoczesny, jasny, dostosowany o młodszej generacji.
To właśnie w tym drugim , zaczęłam swoją wędrówkę zawodową w Zbąszynku, a razem ze mną pierwszoklasistka, moja najstarszą córka. Szkoła wtedy skupiała dość liczną kadrę pedagogiczną, jakże życzliwą i sympatyczną. Wejście w nowe środowisko okazało się łatwe i przyjemne. Dyrektorem szkoły była wtedy pani Czesława Zaleska, a wicedyrektorami: pani Mirosława Gorgiel i pani Maria Furman, oddane zawsze całym sercem szkole. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że Szkoła przyniosła możliwość realizacji moich oczekiwań i aspiracji zawodowych. To tutaj dokonałam rozwoju zawodowego, który wypełnia całe życie nauczyciela, jest zatem świadomym wyborem i realizacją moich zamierzeń , pragnień możliwości i wartości. W tym miejscu utożsamiam się ze słowami E.Sujak
„W tym właśnie rozwój podobny jest do szczęścia, że się go znajduje, odkrywa, odczytuje ze zdziwieniem i to właśnie bardziej po drodze ,niż jako / zaplanowany cel/”.
Z przekonaniem mogę powiedzieć, że właśnie moim szczęściem była praca w SP Zbąszynek.
Jakże miło po latach wspominam postawę koleżanek i kolegów nauczycieli, którzy zachęcali mnie do objęcia funkcji wicedyrektorki, a potem po kilku latach , dyrektorki szkoły.
Tego się po prostu nie zapomina…
To tutaj, zdobywałam pierwsze doświadczenia we współuczestniczeniu w kierowaniu szkołą z dyrektorem Krzysztofem Krzywakiem / 1990-1992/ i Tadeuszem Sierżantem /1992 -2002/, wicedyrektorem Stanisławem Kowalczykiem i Dariuszem Drosikiem. Był to okres monitorowania, obserwowania, poznawania, ale i też efektywnej współpracy.
Cennym doświadczeniem była, co prawda krótka, ale jakże wartościowa współpraca z Inspektorem Oświaty i Wychowania Bogdanem Dolińskim oraz Dyrektorem Zespołu Ekonomiczno- Administracyjnego- Henrykiem Kasperczkiem. Z przykrością należy nadmienić, że tych dwóch osób wśród nas już nie ma, przeszli „na drugą stronę czasu”, pozostawiając w naszej pamięci przykład oddania się oświacie, uczestnictwa w wielu inwestycjach oświatowych /budowa szkół, przedszkola, domu nauczycielskiego i innych/.
Tutaj na swej drodze zawodowej spotkałam wielu nauczycieli, którzy wypełniali swą powinność nauczycielską z ogromnym zaangażowaniem. To oni mnie przekonali, że warto podjąć się nie łatwego zadania kierowania szkołą. Wśród nich byli tacy, którzy pozostają dla mnie autorytetem. Wielu z nich przeszło na emeryturę, bądź zdecydowało się przejść do gimnazjum, ą potem z powrotem wróciło do zreformowanej szkoły podstawowej. Niektórzy nadal pracują i jak niegdyś czynili to inni , utwierdzają siebie i uczniów w przekonaniu,
„Że nie ma nic bardziej optymistycznego , jak dzieło człowieka , który ma nadzieję który wierzy wskutek swych działań , który po prostu działa”…
Z pełnym przekonaniem mogę powiedzie, że „działałam” w ambitnym gronie pedagogicznym, wspieranym przez pracowników administracji i obsługi szkoły, rodziców, Organu Prowadzącego – Gmina Zbąszynek, stawiając czoło nowym wyzwaniom.
Więcej refleksji, szczegółów pracy z swego okresu zarządzaniu szkołą podstawową, nakreślę w dziale e- kroniki – Oświata, która będzie kontynuacją książkowych zapisów z późniejszego okresu czasu.
[źródło: autorskie wspomnienia nadesłane mailem do eKronika 06.01.2026]