W Zbąszynku urodziłam się w 1951 r. i nadal mieszkam. Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego w Wolsztynie (1969 r.) o pracę dla kobiet nie było łatwo. Na rynek pracy wchodził właśnie kolejny rocznik wyżu demograficznego. Mężczyźni znajdowali pracę na PKP, kobiety szukały pracy w sąsiednich miastach. Przez kilka lat pracowałam w urzędach administracji państwowej i samorządowej w Sulechowie i w Babimoście, zawsze dojeżdżając do pracy pociągiem.
W 1980 roku władze Zbąszynka wystąpiły z propozycją przyjęcia mnie do pracy na miejscu w Zbąszynku i…. tak zostałam kierownikiem USC w swoim mieście.
Miałam już spore doświadczenie w pracy urzędniczej, odpowiednie przeszkolenie zawodowe, a od pierwszych dni pracy w Urzędzie Miasto i Gminy w Zbąszynku otrzymałam akceptację władz i współpracowników i lokalnej społeczności.
W tym czasie (1980) pracowałam między innymi z:
To była naprawdę silna grupa samorządowców. I tak się zaczęło od 01.08.1980 r.
Pracowałam w pokoju nr 1, samodzielnym biurze z pojemnymi szafami na księgi stanu cywilnego i inne dokumenty. Przy biurku miałam dyskretne wejście na salę ślubów, która jeszcze pachniała nowością. Urządzono ją niedawno w pomieszczeniach zwolnionych przez Gminną Spółdzielnie „Sch” i Bank Spółdzielczy. Te instytucje niedawno przeprowadziły swoich urzędników do swoich siedzib przy ulicy Klubowej. Wcześniej uroczystość zawarcia związku małżeńskiego odbywały się w biurze naczelnika Miasta i Gminy moi odpowiednim przestawieniu umeblowania.
Teraz miałam wygodę – sala ślubów z nagłośnieniem i poczekalnią z funkcją Sali toastów po uroczystościach. Miasto liczyło wtedy około 4000 mieszkańców i ślubów odbywało się dużo. Co sobotę 3-5 uroczystości, czasem więcej, z licznym udziałem gości wg. Kalendarza nowożeńców, zyli na życzenie – sobota, niedziela, święta. To były piękne i wzruszające chwile dla każdej ze stron uroczystości – młodych par, jubilatów obchodzących rocznice długoletniego pożycia małżeńskiego i nas urzędników.
W okresie mojej pracy, zastępowali mnie Józef Oledner (Sekretarz Urzędu), później Cecylia Bróz (pracownik księgowości), na co dzień zajęci swoimi obowiązkami dzielnie obsługując interesantów i prowadząc uroczystości, gdy byłam na urlopie.
Od 1998 roku wszedł w życie konkordat między stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską. Śluby cywilne przestały być wyłączną formą zawarcia małżeństwa.
Ślubów zawieranych w USC, jest teraz mniej z różnych powodów. Od 2004 r. Nie ma już w naszym Urzędzie Sali Ślubów. Z żalem oglądałam jej likwidację. Nowe przepisy pozwalają teraz na ślub w dowolnym USC oraz w plenerze. Ale teraz ludziom się do ślubu nie spieszy.
Od 2004 r. nasz USC zajmuje inne pomieszczenia, dostosowane do obecnych wymagań. Praca kierownika USC ma szczególny charakter. Wymaga stałej obecności i dyspozycyjności. Z uwagi na rangę sporządzanych i przechowywanych dokumentów potrzeba dużo staranności i dyskrecji. Tutaj ciągle trwa służba dla społeczeństwa. Bo kiedy przychodzi kres życia, każdy z nas ma już swój akt urodzenia, wielu akt małżeństwa, musi być kierownik USC, który sporządza akt zgonu.
W urzędowych księgach metrykalnych zapisuje się historia ludzi. Taką historię miałam zaszczyt i przyjemność tworzyć do 2008 roku, w swoim ukochanym mieście Zbąszynku.
Teraz tę historię pisze moja młodsza koleżanka mgr. Barbara Niemiec – Kromska, która chyba dobrze przygotowałam do trudnej i odpowiedzialnej pracy
źródło:
Zbąszynek. Historia miasta i jego mieszkańców, M. Kujawska, Wspomnienia ze Zbąszynka, Zbąszynek 2024
Foto:
Małgorzata Kujawska, archiwum prywatne, 1994